Oczy zwęziły mu się
„Oczy zwęziły mu się w szparki.
—Poleci Change — warknął.
— Nie mam nic przeciwko temu — rzuciłem. Wstałem i skierowałem się ku drzwiom.
— Dokąd! — krzyknął. Zatrzymałem się i posłałem mu przez ramię promienny uśmiech.
— O co jeszcze chodzi — spytałem. — Zapomniałeś o czymś
—To ty zapomniałeś — syknął. — Wracaj... Wróciłem. Usiadłem naprzeciw niego i nie
przestając się uśmiechać skrzyżowałem ramiona na piersi. Patrzyłem mu w oczy. Wytrzymał to przez kilka sekund.
— Chodzi o to — powiedziałem, nie chcąc przedłużać rozmowy, która i tak prowadziła donikąd — że ty jesteś szefem, a ja jestem takim sobie Weythem. Ty jesteś wart swoje, a ja swoje. Dobrze wiesz, że kiedy będzie trzeba, wsadzę łeb w strumień antyprotonów bez większych ceregieli. Ale będę musiał wiedzieć, że inaczej się nie da. Tymczasem co do Weytha, nie jestem przekonany, że musi siedzieć tam, gdzie siedzi, w ekranizowanym pomieszczeniu, we włochatej skórze i z czterema ramionami, które nie pozwalają mu się nawet porządnie wyspać. Wiem coś o tym... Czy to tak trudno zrozumieć, że chcę uniknąć podobnych przyjemności Żeby tkwić między swoimi, swoimi, pojmujesz, którzy świadomie trzymają cię wypranego z twojej własnej pamięci, w zwierzęcej skórze i tak dalej. Więc nie ustąpię. Albo się zgodzisz, albo nie polecę. Powtarzam raz jeszcze, nie możesz mnie zmusić... a poza tym sądzę, że Weytha powinniście zoperować. Niech siedzi tam, gdzie jest, ale przywróćcie mu jego kształty i pamięć. Przez nasze ekrany i tak nie przedostanie się nawet strzęp wiadomości...“(16)
<<<< - Nie radzę Godzina pierwsza
|