- Odkąd był człowiekiem
„— Odkąd był człowiekiem — Nie, odkąd jest trupem.
— Nareszcie będę miał nad panem przewagę — powiedział niby żartem Marat. — Znam się na tym i powiadają, że jestem niezłym .chirurgiem.
— Ciągle pycha — mruknął Balsamo.
— Co pan mówi — zapytał Marat.
— Mówię, że zobaczymy. Wejdźmy.
Marat wszedł pierwszy. Znaleźli się w ciemnym korytarzu. Doszli nim do długiej, wąskiej sali, gdzie na marmurowym stole leżały dwa trupy, jeden kobiety, drugi mężczyzny.
Kobieta była młoda, mężczyzna stary i łysy. Liche prześcieradło okrywafo ich ciała, odsłaniając tylko górną część ich twarzy.
Zwłoki dwojga ludzi, którzy za życia nigdy się nie widzieli, spoczywały teraz zgodnie obok siebie na zimnym łożu. Dusze ich, unosząc się w wieczność, zdziwiłyby się zapewne temu tąsiedztwu ich śmiertelnych powłok.
Marat podniósł i rzuci! na bok grube prześcieradło, okrywające dwoje nieszczęśliwych, których śmierć zrównała pod nożem chirurga.
Trupy były nagie.
— Czy nie odczuwa pan wstrętu patrząc na umarłych — zapytał Marat z odcieniem chełpliwości w głosie.
— Doznaję smutku — odpowiedział Balsamo.
— To brak przyzwyczajenia — rzekł Marat. — Patrząc na to codziennie, nie odczuwam ani wstętu, ani smutku. My, chirurdzy, przestajemy ciągle z trupami, lecz to nie przeszkadza nam w zwyczajnych czynnościach życiowych.“(13)