- Mam rękę urodzonego rysownika
„— Mam rękę urodzonego rysownika, Mijnheer Tersteeg, nie mogę poniechać rysowania! Żadna rada na to nie pomoże. Proszę, niech pan powie, czy od dnia, w którym zacząłem rysować, kiedykolwiek wątpiłem czy wahałem się albo byłem niezdecydowany Zdaje się, że pan też musiał zauważyć moje postępy i że w tej walce przybywa mi sił, których potrzebuję.
—Może. Ale walczysz o straconą sprawę. Podniósł się, zapiął starannie rękawiczkę i włożył
cylinder.
— Mauve i ja postaramy się o to, aby Theo nie przysyłał ci więcej pieniędzy. To jedyna możliwość przywrócenia ci rozsądku.
Vrncent poczuł, że coś w nim załamuje się. O ile zaatakują go od tej strony, zginie.
— Boże! — krzyknął. — Dlaczego pan chce wyrządzić mi tę krzywdę Co złego zrobiłem, że pan uwziął się, aby mnie zniszczyć Czy zabija się człowieka dlatego tylko, że jest innego zdania Dlaczego nie pozwala mi pan iść własnymi drogami Przyrzekam, że nigdy więcej nie będę pana nachodził! Mój brat jest jedyną istotą, która mi pozostała na świecie. Nie wolno panu rozłączać go ze mną!
— Czynię to jedynie dla twego dobra — odparł Tersteeg i wyszedł.
Vincent chwycił sakiewkę z pieniędzmi i pobiegł do miasta, by odkupić Mauveowi gipsową nogę. Na Uileboomen otworzyła mu Jet. Zdziwiła się ujrzawszy Vincenta.“(6)
<<<< Stary Moody i pan Fatty
| - iw gruncie rzeczy jest >>>>