- Bądź pozdrowdona piękna
„— Bądź pozdrowdona, piękna wolności! Byłem świadkiem twoich narodzin na innej półkuli. Jesteśmy starymi przyjaciółmi. Witaj mi!
Uśmiech doktora świadczył o tym, że w samej rzeczy wszystkie okrzyki, jakie wydawał lud upojony swą wolnością, nie były dla niego czymś nowym.
Po paru sekundach doktor opanował się.
— Powiedz mi, Biilot... a więc lud pokonał despotów
— Tak, panie doktorze.
— A ty przybyłeś, by walczyć
— Przybyłem, by uwolnić pana.
— Wiedziałeś o moim aresztowaniu
— Pański syn powiedział j^j 0 tym dziś z rana. Biedne dziecko! Czy widziałeś go
— Tak.
— Czy zachowywał się spokojnie w swoim internacie
— Zostawiłem go w chwili, gdy wyrywał się z rąk czterech pielęgniarzy.
— Czy jest chory Bredzi
— Chciał pójść walczyć wraz z nami.
— Och! — westchnął doktor. Na ustach wykwitł mu uśmiech triumfu. Syn był godny swego ojca.
— A więc... powiedziałeś... — pytał dalej doktor.
— Powiedziałem sobie, że skoro doktor jest w Bastylii, musimy zdobyć Bastylię. Teraz Bastylia jest już zdobyta — ale to nie wszystko...
— Cóż jeszcze — zapytał doktor.
— Szkatułka została skradziona.
— Ta, którą powierzyłem twojej opiece
— Tak.
— Przez kogo została skradziona
— Przez szpiegów, którzy wdarli się do mego domu pod pretekstem odebrania pańskiej broszury. Aresztowali mnie, zamknęli w piwnicy, przetrząsnęli cały dom i wreszcie znaleźli szkatułkę, którą ze sobą zabrali.“(10)